piątek, 1 marca 2013

Rozdział 77.



Następne dni mijały pod znakiem przygotowań Miśka do wyjazdu do Spały.  

- I pamiętaj. Masz brać witaminy, nie dźwigać, odpoczywać zdrowo się odżywiać, dzwonić do mnie codziennie, ja tez będę dzwonić. Mówiłem już, że masz odpoczywać?
- Michał. Spokojnie. Będę grzeczna. I spodziewaj się mnie co weekend.
- No to chyba wszystko.

Pocałował mnie na pożegnanie, po czym wyszedł z mieszkania z ostatnią torbą. Jednak po chwili drzwi otworzyły się ponownie.

- Ale pamiętaj. Masz do mnie dzwonić o każdej porze dnia i nocy.
- Miśku, jedź już, bo Ty do jutra do Spały nie dotrzesz.
- Kocham Cię. Pa.
- Też Cię kocham. Paa..

Dostał ostatniego buziaka i wygoniłam go z mieszkania. W końcu miałam spokój. Postanowiłam zadzwonić do Ali.

- Hej kochana. Nie przeszkadzam? – zapytałam przyjaciółki.
- No hej. Oczywiście, że nie.
- To dobrze. Masz teraz czas?
- Pewnie, właśnie wracam z zajęć. Podrzucić Ci od razu notatki?
- Jak Ty pięknie czytasz mi w myślach. Właśnie chciałam Cię zapytać czy wpadniesz na kawę. Notatki z ostatnich dwóch tygodni też są zaproszone.
- Ok. Będziemy za pół godzinki.

Rozłączyłam się. Zajrzałam do kuchni, by sprawdzić, czy mam może coś słodkiego. Jednak bardzo zawiodłam się na lodówce i szafkach, bo jedyną słodycz, jaką znalazłam był cukier. Ubrałam buty i zarzuciłam na siebie bluzę i pojechałam na szybkie zakupy. Kiedy wszystko zakupiłam wróciłam do mieszkania. Wychodząc z windy usłyszałam dźwięk mojego telefonu, a po chwili głos przyjaciółki.

- Ileż można na Ciebie czekać? – zapytała z ironią.
- Do końca świata i jeden dzień dłużej. – zaśmiałam się. – Od dawna tu jesteś?
- Od dwóch i pół minuty. – spojrzała na swój zegarek.
- Dobra. Już nie marudź, tylko wchodź.

Zaniosłam zakupy do kuchni, po czym zrobiłam kawę i wyjęłam ciastka.

- No to teraz jak na spowiedzi. Co się właściwie stało, bo od Michała słyszałam tylko, że jesteś chora. – zaczęła Ala, kiedy usiadłam na kanapie.
- No bo byłam chora. Po prostu wykończył mnie ten stres związany ze ślubem i przygotowaniami do niego i puściło dopiero po. Ale to nie było nic poważnego.
- Michał mówił co innego… - poruszała brwiami.
- On wszystko wyolbrzymia. Ledwo go wygoniłam do Spały, bo chciał zostać.
- Ale chyba go odwiedzisz w Spale?
- Jutro wieczorem już jadę i zostaję do końca tygodnia.

Przesiedziałyśmy całe popołudnie. Kiedy pożegnałam już Alę rozdzwonił się mój telefon.

- Melduję się, że jestem już w Spale. Dojechałem cały i zdrowy. Mam nadzieję, że się nie przemęczasz.
- Michał… Spokojnie. Umiem o siebie zadbać.
- Wiem, ale teraz dbasz nie tylko o siebie. Pamiętaj.
- Wiem kochanie. Dlatego zaraz idę wziąć prysznic i pójdę się położyć.
- Zuch dziewczynka. W takim razie kończę i zadzwonię jutro. Kocham Cię i już tęsknię.
- Ja tez tęsknię i kocham. Buziaki Paa..

Tak jak powiedziałam Michałowi tak też zrobiłam. Kiedy weszłam już do łóżka, stwierdziłam, że nie chce mi się jeszcze spać. Była dopiero 21.00, więc postanowiłam włączyć jakiś film na komputerze. Mój wybór padł na „P.S. I Love You”. Co z tego, że oglądałam ten film już milion razy i zawsze zużywałam trylion chusteczek, żeby ocierać spływające po moich policzkach łzy. Co z tego? To był jeden z piękniejszych filmów, jakie widziałam.

Wstałam wczesnym rankiem. O BOŻE! Co się stało? Czyżby to wpływ ciąży? Czy po prostu pierwszy raz się wyspałam? No nieważne. Ważne, że dziś jadę do.. SPAŁY! Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że nie jestem ani spakowana, ani nic. Jednak postanowiłam zrobić to troszkę później. Najpierw musiałam iść do ginekologa.

Kiedy wyszłam z gabinetu odetchnęłam z ulgą. Wszystko jest w porządku. Muszę jedynie brać mnóstwo witamin i zdrowo się odżywiać, czyli to, co już wiem. Po powrocie do domu zaczęło się ostre pakowanie. W Końcu jadę do Michała aż na cztery dni. Boże.. Jak ja wytrzymam te posiłki z siatkarzami? Póki co, wolę nie myśleć o tym.

Droga minęła mi bardzo szybko. Kiedy wysiadłam z samochodu zauważyłam siatkarzy biegnących siatkarzy. Właściwie nie biegli, tylko człapali i prawie się toczyli. Jednak gdy mnie ujrzeli energia im nagle wróciła. Po chwili stali już obok mnie.

- No daj się uściskać. – nalegał Kuraś.
- Jak weźmiesz prysznic, to może pogadamy. – uśmiechnęłam się. – Was wszystkich się to tyczy. Ciebie panie Kubiak też.

Dosłownie w tym samym momencie chłopaki pobiegli do ośrodka. Jedynie Michał został i wziął moje bagaże. W końcu nie pozwolił mi nic dźwigać. Po jakiejś godzinie wszyscy zebrali się w pokoju Igły i Ziomka, no bo gdzie by indziej.

- To co robimy? – zapytał Czarnowski.
- Najpierw, to musimy ją wszyscy wyściskać, bo nam obiecała. – odpowiedział Bartek.

I jak jeden mąż cała drużyna zaczęła przytulać mnie, bo jak stwierdzili: „ Tak dawno Cię nie widzieliśmy Mała”.

- Za ta Małą, to kiedyś Was wszystkich powybijam. I nie będę się przejmować, że jesteście marnymi siatkarzynami. - rzekłam
- No dobra. Sarah wyściskana, to co teraz? – dopytywał się Patryk.
- Jak to co? Butelka lub poker! – odpowiedziałam.

Nie myliłam się. Winiar przyniósł butelkę, którą najpierw trzeba było opróżnić..

- Kurwa, Winiarski.. Przecież wam nie można alkoholu. Przynajmniej nie w takich ilościach. – powiedziałam trochę ciszej.
- Ale kto powiedział, że tylko my będziemy pić?
- Ja nie piję.
- Ej. No.. Trzeba zainaugurować Twój przyjazd.
- Michał, ja niedawno chora byłam. Biorę jeszcze antybiotyki.

Musiałam coś wymyślić. Przecież nie powiem im, że jestem w ciąży. Jeszcze nie.

- A no tak. Faktycznie Ty chora byłaś. No to Ty pijesz soczek.
- I to mi się podoba. To co? Zaczynamy?
- Oczywiście!

Jak zwykle było bardzo wesoło. Stęskniłam się za tymi ludźmi. Z nimi zawsze jest wesoło. Usadowiłam się między moim Miśkiem i Cichym. Jednak na łóżku Ziomka znaleźli się jeszcze sam właściciel posłania i Bartman. Ja się pytam. Jak oni się pomieścili i mnie nie zgnietli? To, to chyba raczy wiedzieć sam Bóg… 

________________________________________________________________________
Jestem! Wróciłam! Mam nadzieję, że spodoba Wam się dzisiejszy rozdział. Trochę nudnawy, ale trzeba czasem takie napisać, by później było ciekawiej :) Następny jutro, a kto nie widział jeszcze, na drugim blogu pojawił się trzeci rozdział. ------> Sorry Seems To Be The Hardest Word

Pozdrawiam, no_princess :**

11 komentarzy:

  1. Aj tam wcale nie taki nudnawy ;D Ciekawa jestem reakcji reszty drużyny na tę szczęśliwą nowinę ;D A Michał jaki opiekuńczy ^^
    Rozdział świetny. Do następnego .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Na reakcję chłopaków będzie trzeba jeszcze poczekać, chyba że trochę napieszam w moich planach.. Ale to się zobaczy :)

      Pozdrawiam :D

      Usuń
  2. Zgadzam się z tą powyżej : wcale nie nudnawy :)
    Oj będzie się działo w Spale .. A ja się pytam kiedy siatkarze dowiedzą się o małym Kubiątku ? :D
    A w wolnej chwili zapraszam na piąteczkę. ;3
    http://nuestro-amor-sera-siempre.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och.. Dzięki :) Kiedy się dowiedzą, jeszcze nie wiem. Jeśli trochę przyspieszę akcję, to już niedługo :)

      Pozdrawiam :D

      Usuń
  3. No ze spokojem. nie wszyscy muszą od razu wiedzieć :-D
    Rozdział super ;-) Michał jaki opiekuńczy ^^ *_*
    Spała i chłopaki są the best!;-)
    Pozdrawiam i czekam na kolejne na obu blogach: Marta♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Też uważam, że Spała + Chłopaki = genialnie spędzony czas.

      Pozdrawiam :*

      Usuń
  4. No i fajny rozdział :). Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  5. one nigdy nie będą nudnawe! czekam na kolejny! :D
    zapraszam do siebie na nowy rozdział :) http://ja-on-my-jednosc.blogspot.com/
    pozdrawiam! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Już zaglądam :D

      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Hahaha uwielbiam! Jak ja się stęskniłam za butelką :D Aj ta nadopiekuńczość Miśka, jeszcze mu żyłka pęknie :P Ciekawe, kiedy powiedzą im o dziecku.
    Pozdrawiam, blueberrysmile :*

    OdpowiedzUsuń